poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Rozdział 8!


- Lou, jak chcesz to przyjdź do mnie do pokoju – powiedziałam, a on zszokowaniu odłożył telefon szybko. Poszłam do pokoju, a on za mną
- Długo stałaś w drzwiach mojego pokoju ? – spytał
- Nie, chwilkę. Przepraszam, że nie zapukałam.
- Nie no spoko. Kumpel dzwonił. Pojedziesz jutro ze mną do Londynu (Jesteśmy w domu rodzinnym 
Lou)?- spytał 
- No nie wiem…. – powiedziałam, ale w głębi ciała tak już byłam podekscytowana, że chciałam wykrzyczeć, że chcę
- No proszę – zrobił maślane oczy
- Dobra, tylko pomóż mi się rozpakować.
Oczywiście zgodził się. Wziął moją wielką walizkę i zaciągnął ją do garderoby. Rozpakowywanie zajęło nam 3 godziny, przez to, że Lou co w paski chciał mi ciągle zabierać! No po prostu masakra. Ale w końcu powiedziałam mu, że jak mi zabierze mi jakąś bluzkę to ja mu zabiorę jego. A on na to, że nie mam prawa mu niczego zabierać, bo to jego bluzeczki w paseczki, a ja mam szczęście, że w ogóle pozwala mi je nosić. A ja ciągle się z niego śmiałam. Po skończonej pracy zeszliśmy na kolacje. Ciocia zrobiła kanapki. Było też parę z marchewką. Szybko nałożyłam sobie 2 kanapeczki z marcheweczką. Lou usiadł naprzeciw mnie i nałożył sobie pozostałe dwie kanapki z tym cudownym warzywem.
- Mamo czemu zrobiłaś tak mało  ?  spytał 
- Zrobiłam tyle co zwykle z marchewkami. Ktoś musiał już je sobie wziąć – zaśmiała się ciocia. Lou popatrzył na mnie i już wiedział, że to ja.
- Jak mogłaś zabrać je?! – krzyczał – Ty jesteś jak mój sobowtór, moja siostra!
Zaśmialiśmy. To nie możliwe bym była jego siostrą. Nawet nie jestem do niego podobna. Resztę kolacji rozmawialiśmy głównie o mojej szkole. Jak powiedziałam jaką miałam w tym roku średnią oni, a w szczególności Lou dziwnie na mnie się popatrzyli. Oczywiście moi rodzice się tylko zaśmiali. Potem ja trochę kuzynostwo wypytałam o oceny. Dziewczyny nawet dobrze się uczyły. Ale Lou?! Nigdy nie miał wyższej średniej niż 4,6! To chyba dlatego się tak dziwnie na mnie patrzył :D Wyszłam tu na kujona. Po skończonej kolacji chciałam pomóc cioci, ale ona powiedziała, żebym pobawiła się trochę z bliźniaczkami. Poszłam do ich pokoju. Okazało się, że całe rodzeństwo się tam zebrało i mieli włączone karaoke. Obecnie śpiewały bliźniaczki. Weszłam do pokoju, a Lou się cieszył, że wreszcie będzie miał z kim śpiewać. 
- Ale ja nie umiem śpiewać! – krzyczałam
- Ja też – powiedziała Fizzy. Taa jasne siostra sławnego piosenkarza nie umie śpiewać.
- Dobra Lou, Am teraz wy – powiedziała Lotti – Jaką chcecie piosenkę ? Może coś z Lou coverów ?
- I gotta feeling – powiedzieliśmy razem.
- Hahahha – zaśmiały się dziewczynki.
- Okeeej.
Zaczęliśmy śpiewać. Najpierw śpiewał Louis, boże jak on zajebiście śpiewa na żywo. Teraz przyszło na mnie.
- A feeling (Woohoo)
That tonight’s gonna be off good night
That tonight’s gonna be off good night
That tonight’s gonna be off good good night – potem znów Lou  i znów ja
- I know that we’ll have a ball
If we get down
And go out
And just loose it all
I feel stressed out
I wanna let it go
Let’s go way out spaced out
And loosing all control – później Lou. Dalej śpiewaliśmy razem J
- Jezu i Ty mówisz, że nie umiesz śpiewać! – krzyczała Lotti
- No bo nie umiem – powiedziałam
- Córcia, Ty umiesz śpiewać – powiedziała mama. Dopiero teraz odwróciłam się  w stronę drzwi. Stali tam wszyscy.
- Mam pomysł – krzyknął Lou, po czym wybiegł z pokoju z telefonem w ręce.
* Oczami Lou*
Boże jaki ona ma piękny głos! To trzeba wykorzystać! Wybiegłem szybko z pokoju z telefonem w ręce. Zadzwonię do chłopaków by zamówili jutro studio nagraniowe. Ona musi nagrać jakiś cover! Później wrzucę go na youtube.com i na pewno komuś się spodoba. Może nagra jakiś hit ? Zobaczymy…
 _______________________________________
Hej! Zapraszam do komentowania i czytania!

wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 7


A moim ukazał się sam LOUIS TOMLINSON!! Zgon na miejscu! Czy to jest syn cioci Jay?!!? Amela zachowuj się normalnie, nie zrób z siebie debilki! – powtarzałam sobie w myślach.
- Cześć Louis – powiedziała moja mama.
- Cześć ciociu, cześć wujku – powiedział i się z nimi przywitał. – Amelia ale Ty się zmieniłaś. Jak ostatnio oglądałem nasze zdjęcia z dzieciństwa to miałaś 2 latka…
- Heej – powiedziałam nieśmiało.
- Tylko tak się  ze mną przywitasz ? – spytał i zrobił smutną buźkę
- Sorki, ale ja nawet nie wiedziałam, że jesteś moją rodziną. Więc czego Ty ode mnie oczekujesz? – spytałam trochę ironicznie
- To twoja mama nic Ci nie mówiła ? – spytał zszokowany – Nie widziałaś zdjęć z dzieciństwa ?
- Nie. – powiedziałam – Ja nawet nie wiedziałam, że tu mam rodzinę. Dowiedziałam się wczoraj.
- Nie ciekawie. – powiedział. Zrobiło mi się gorąco więc rozpięłam mój sweter, który ciągle miałam zapięty i ściągnęłam go. – Ty masz paski! Tylko ja mogę mieć paski! – krzyczał
- No chyba nie – powiedziałam trochę wkurzona
- Tak! Bo ja tak powiedziałem – powiedział
- A ja nie będę się słuchała Louisa Tomlisona!
- Masz się mnie słuchać ! Jestem starszy a poza tym ja wymyśliłem modę na czerwone rurki i białą bluzkę w paski! – krzyczał
- No to co ? Prawie każdy tak chodzi ubrany? I Ty wszystkim będziesz rozkazywał? Bo co ? Bo jesteś członkiem zespołu Brytyjsko-Irlandzkiego One Direction ??
- Tak – powiedział szybko – Czekaj… Czyli Ty jak weszłaś wiedziałaś kim jestem tylko nie wiedziałaś, że jestem twoim kuzynem ?
- No taak. A myślałeś, że skąd wiem, że jesteś gwiazdą ??
- Ty jesteś moją fanką – krzyczał
- Lou! Amelka! Czemu tak krzyczycie ? –pytał mój tato
- Louis się kłóci, bo Am ma paski – powiedziała ciocia – Louisku, ale wiesz, że jej ładniej jest w paskach niż tobie ?
- I jeszcze Ty przeciw mnie ? – spytał się Jay. Po czym poszedł do góry, za pewno po siostry, bo potem było tylko słychać „Chodźcie na dół, już przyjechali”
Po chwile zeszły dziewczynki. Lotti, Fizzy i bliźniaczki Pheobe i Daisy. Wiedziałam, jak się nazywają, bo kojarzyłam je z zdjęć  na fb. Pheobe chyba nawet miałam w znajomych J  Przywitałam się, po czym poszłam do taty rodzeństwa, bo z nim się jeszcze nie witałam. Przywitałam się z wujkiem Markiem. Po czym udaliśmy się wszyscy do jadalni na obiad. Ciocia zrobiła placki ziemniaczano-marchwiowe. Po prostu pychota! Do popitki dla „młodzieży” sok marchwiowy! Boże, jak ja kocham marchewki i wszystko z nimi związane! Nasi rodzice dostali wino czerwone. Po skończonym obiedzie   udałam się z Louisem po walizki do auta. Zabrałam swoją walizkę, laptopa i torbę podręczną a Lou mocował się z walizkami rodziców. Weszliśmy schodami do góry a potem kuzyn pokazał mi mój pokój. Był on obok jego. A moi rodzice mieli sypialnie obok jego rodziców.  Powiedziałam, że pójdę się rozpakować i odświeżyć. Dowiedziałam się, że niestety łazienkę będę musiała dzielić z nim…. Grrr. No ale nie mogę marudzić. Weszłam do pokoju a moim oczom ukazał się taki pokój. Był śliczny…  Na wprost łóżka były drzwi do mini garderoby. A kawałek dalej jeszcze jakieś drzwi. Położyłam walizki. I powolnym krokiem podeszłam i otworzyłam drzwi. Był tam korytarzyk i jakieś drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam łazienkę którą dzieliłam z Lou. Wyszłam z niej i poszłam jeszcze do jednych drzwi. Otworzyłam je delikatnie. Był to jak mi się zdaje pokój Lou. Zauważył mnie.
- Byłaś ciekawa co się kryję, za drzwiami ? –spytał z uśmieszkiem
- No tak jakby – powiedziałam trochę zakłopotana. – Dobra, ja idę się odświeżyć i rozpakować.
- Zawołaj mnie jak się odświeżyć, to pomogę Ci się rozpakować – powiedział z uśmiechem.
- Dobra.
Poszłam do torby i wyciągnęłam dresy i jakąś koszulkę z krótkim rękawem. Wzięłam jeszcze potrzebne rzeczy i poszłam do łazienki. Na półce były ręczniki z karteczką  „Dla Amelki” uśmiechnęłam się. Wzięłam prysznic i ubrałam się. Kosmetyczkę zostawiłam w łazience. Poszłam do pokoju. Ubrania włożyłam do kosza na pranie, który był w pokoju i poszłam do pokoju Lou. Bez pukania weszłam delikatnie otwierając drzwi. Rozmawiał przez telefon.
- No Zayn, nie mogę Ci wysłać jej zdjęcia! Ja nawet takich nie posiadam. Jutro się poznacie, bo zabieram ją do Londynu – powiedział i uśmiechnął się. Trzeba mu przerwać tą dyskusje.
- Lou, jak chcesz to przyjdź do mnie do pokoju – powiedziałam, a on zszokowany odłożył telefon szybko….

__________________________
Fajnie, że wchodzicie, ale miło by było jakby ktoś skomentował....

sobota, 11 sierpnia 2012

Rozdział 6


Obudził mnie dźwięk budzika, który wczoraj nastawiłam. Na zegarku widniała godzina 4 rano. Pewnie myślicie po co tak wcześnie? Otóż o 5:30 musimy już wyjechać z domu by zdążyć na odprawę. Na lotnisko mamy 50 minut drogi. Wyszłam z łóżka i poszłam zrobić poranną toaletę. Ubrałam się w czerwone rurki, białą bluzkę w paski do tego czarny sweterek, ponieważ teraz jest zimno i czarne trampki. Do mojej podręcznej torby dopakowałam telefon, gazety, portfel, i mp3 wcześniej wyciągnęłam wszystkie moje pieniądze jakie kiedykolwiek gdzieś schowałam. Powiem szczerze uzbierała się ładna sumka, ale tak to jest jak się chowa pieniądze a rodzicom mówi by Ci nowe dali. Szybko wpakowała jeszcze mojego laptopa do torby na niego i duperele potrzebne do niego i poszłam do kuchni.
Weszłam do kuchni gdzie na stole były już kanapki i picie. Mama ciągle biegała po domu. Jak zwykle czegoś zapomniała. W pośpiechu zjadłam jedną kanapkę z nutellą i jedną z szynką i pomidorem. Napiłam się kakao. Gdy to zrobiłam przyjechał po nas brat taty. Miał nas zawieźć. Pojechaliśmy naszym autem, bo tam już były spakowane walizki. Podróż zajęła nam 50 minut w ciągu których w ogóle się nie odezwałam. Gdy wychodziłam z samochodu wujek odciągnął mnie na bok.
- Tu masz coś od mnie. Taki mały prezent od mnie. Otwórz go dopiero w samolocie – powiedział
- Nie trzeba było – odpowiedziałam. On tylko machnął ręką i włożył paczuszkę do mojej torby podręcznej. Pożegnałam się.
Ruszyłam na odprawę, gdzie byli już moi rodzice. Po odprawie usiadłam w wyznaczonym miejscu. I nagle przypomniałam sobie o prezencie. Dostałam kopertę w której była ładna sumka pieniędzy, łańcuszek z medalionem na którym był napis „I LOVE ONE DIRECTION”. Śliczny był. Do tego były jeszcze kolczyki sztyfty „1D”. Nagle głos powiedział, że trzeba zapiąć pasy, bo za chwilę startujemy. Nie lubiłam startów… Wystartowaliśmy i mogliśmy już odpiąć pasy. Wyciągnęłam moją mp3 i włączyłam piosenki One Direction. Usnęłam…
- Kochanie zaraz lądujemy, zapnij pasy – powiedział tata budząc mnie. Zapięłam pasy. Kurde, przespałam cały lot – pomyślałam.
Samolot wylądował. Wyszliśmy z samolotu i udaliśmy się po bagaże. Zabraliśmy bagaże i nagle jakaś kobieta zaczęła wołać
- Lucy tutaj! –zaczęła wołać. Moja mama popatrzyła w tamtym kierunku i szybko się tam udała. Ja z tatą udaliśmy się za nią.
- Jay! Jak ja Cię dawno nie widziałam ! – powiedziała moja mama i ją przytuliła. – Amelia to jest Jay, moja siostra. Jay to jest Amelia.
- Miło mi panią poznać – powiedziałam jak przykazało na grzeczną dziewczynę. A ona mnie przytuliła. Nie spodziewałam się takiego gestu, ale też przytuliłam tą panią.
-  Jaką panią ? Jestem twoją ciocią – powiedziała – Chodź, bo zostawiłam dzieci same, a to może się źle skończyć dla domu.
- A ten twój syn ? Przecież on ma 20 lat. Upilnuje reszty – powiedziała mama. Czyli, że ciocia ma syna i jeszcze jakieś.
- A ile ma ciocia dzieci ? –spytałam
- 5 – powiedziała i się uśmiechnęła – Jeden syn i cztery córeczki.
Ja się tylko uśmiechnęłam. Poszliśmy do  cioci auta. Miała ona auto 7 osobowe. Nie dziwie się skoro miała tyle dzieci. Wpakowaliśmy walizki do bagażnika i wsiedliśmy do auta. Mama usiadła z przodu a ja z tatą z tyłu. Mama rozmawiała z siostrą ale ja ich nie słuchałam. Jechaliśmy około pół godziny. Po czym wysiedliśmy pod dość dużym domem jednorodzinnym. Ciocia powiedziała, żebyśmy nie wyciągali na razie walizek, bo zrobi to potem jej syn. Weszliśmy do domu. Ściągnęłam moje buty, bo tak samo zrobiła reszta i weszliśmy do salonu. Moim oczom ukazał się sam …
___________________________
Dziękuje wszystkim, którzy wchodzą na mojego bloga. Jak na razie się uczę i wiem, że rozdziały są krótkie. Postaram się pisać dłuższe. Jak na razie na pewno jeden dziennie się pojawi. Może dwa, ale to już zależy czy będę miała dostęp do internetu. Wypadł mi nie spodziewany wyjazd do siostry, ale jak na razie mam kiedy pisać. Proszę też o komentarze. Dla Was to minuta lub dwie. A dla mnie komentarz to motywacja do pisania rozdziałów, bo wiem, że ktoś moje bazgroły czyta.
Pozdrawiam SylwiaB

piątek, 10 sierpnia 2012

Rozdział 5


Podeszłam do niego, a na wyświetlaczu ukazał się numer Natana. Ciekawe co chciał… Odebrałam
- Halo ? – powiedziałam
- No cześć Amela tu Natan. Kiedy będziesz w Londynie ?
- Hej. Za dwa dni mam lot.
- To super. Czyli  mam rozumieć, że się spotkamy ? – spytał
- Jeśli będziesz chcieć – zaśmiałam się – Będę tam dwa tygodnie.
- No to się zdzwonimy. Pa
- Pa – i się rozłączyłam
Gadałam jeszcze trochę z Żanetą po czym moja mama zawołała nas na obiad. Zrobiła krokiety z serem i pieczarkami. Były pyszne. Po obiedzie posprzątałyśmy, po czym udałyśmy się do salonu gdzie włączyliśmy komedię „Żona na niby”. Oglądałyśmy ją już tyle razy a ciągle nam się nie nudzi. Mama przyszła do nas z popcornem  i innymi przekąskami i razem z nami oglądała. Po skończonym filmie przyszedł tato z pracy więc ja z Żanetą poszłyśmy do mojego pokoju. Poprosiłam ja by u mnie zanocowała. Ona tylko zadzwoniła do rodziców i spytała się o zgodę. Oni zgodzili się natychmiastowo. Na szczęście ubrań nie musiała przynosić, bo miała u mnie swoją szafkę tak samo jak ja u niej. Przyjaciółka poszła się umyć, a ja w tym czasie poszłam do rodziców oznajmić im, że ona u mnie nocuje i że robimy sobie noc filmową. Poszłam jeszcze do kuchni, wzięłam dużo słodyczy i przenośną lodówkę gdzie włożyłam napoje gazowane. Obrałam jeszcze miskę moich kochanych marchewek po czym poprosiłam tatę by mi pomógł zanieść rzeczy. Gdy weszłam do pokoju Żaneta była już w łóżku z laptopem na kolanach. Tato położył przekąski na stoliku. Wyszedł życząc nam dobrej nocy po czym zamknął drzwi.
- Wybrałaś już film ? – spytałam
- Tak, obejrzymy wszystkie części „Dziewczyny z drużyny” – powiedziała – Jest ich pięć, ale coś mi się zdaję, że tylko trzy uda nam się obejrzeć.
Włączyłam film na laptopie i usiadłam wygodnie obok Żanety. Tak jak mówiła zasnęłyśmy przy końcówce trzeciej części….
Obudziła mnie ubrana już koleżanka. Mówiąc, że jest 15 godzina. No ładnie. Tak to jest jak się filmy ogląda do 5:15…. Poszłam szybko pod prysznic. W ręczniku wyszłam z pokoju, gdzie na łóżku był naszykowany dla mnie strój. Wzięłam go i poszłam do łazienki. Ubrałam czarne rurki, różowy podkoszulek, a na to niebieską bluzkę a’la motyl. Na nogi założyłam czarne balerinki. Włosy tylko rozczesałam i wyszłam z łazienki. Poszłyśmy na śniadanio-obiad do kuchni. Mama zrobiła pizzę. Przy rozmowie zjadłyśmy po czym przyszedł czas na pożegnanie, ponieważ jutro o 7 rano mamy samolot. Postanowiłam, że ją odprowadzę. Po drodze poszłyśmy do kiosku. Kupiłam fan-club, popcorn, twist i bravo girl bo były nowe. Powolnym krokiem zaszłyśmy pod jej dom.
- Będę tęsknić. – powiedziałam
-Ja też – odpowiedziała mi po czym mocno mnie przytuliła. Popłakałam się. Nigdy tak daleko nie wyjeżdżałam bez niej.  – Napisz jak będziesz miała czas
- Obiecuję
Jeszcze raz się przytuliłyśmy po czym poszłam do domu. Powolnym krokiem…. Do domu dotarłam o 21:15. Szybko ten czas minął. Tato powiedział, żebym pokazała mu walizkę, żeby mógł ją zabrać i kazał mi naszykować sobie bagaż podręczny i strój na jutro. Weszłam do pokoju a za mną tata. Dałam mu walizkę. Wyszedł. Ja się wykąpałam i umyłam włosy po czym poszłam do pokoju naszykować rzeczy. Położyłam się na łóżku i usnęłam…

czwartek, 9 sierpnia 2012

Rozdział 4


- Dostaliśmy zaproszenie na zlot naszej rodziny – zaczęła mama. – Który odbędzie się w Londynie.
- To my mamy rodzinę w Londynie ? –spytałam zdziwiona. Mama nigdy mi o tym nie mówiła.
- A no mamy – powiedział tato
- Czemu mi o niej nie powiedzieliście ? – dalej próbowałam z nich coś wyciągnąć
- No bo nie utrzymywaliśmy z nimi kontaktu. A teraz postanowili to zmienić. Będzie tam cała nasza rodzina z mojej strony. – powiedziała mama. Od strony mamy nikogo nie znałam. Podobno mama pokłóciła się ze swoimi rodzicami, a z siostrą mama nie utrzymywała kontaktu. Podobno pokłócili się przed moimi narodzinami. Coś mi się zdaję, że o mnie... – My pojedziemy, pytanie czy Ty też chcesz jechać z nami ?
- No oczywiście, że jadę :D Londyn – rozmarzyłam się. – A zostaniemy tam dłużej ?
- Tak, bierzemy urlop i będziemy tam dwa tygodni. Mamy siostra to zaproponowała – powiedział tata
- Supeer – powiedziałam uradowana -  A kiedy lecimy ?
- Za trzy dni, bo  zlot jest za pięć, a chcę byś poznała niektórych przed zlotem – powiedziała mama
- To ja idę już do pokoju – powiedziałam i pożegnałam się z rodzicami całusem w policzek
- Dobranoc skarbie – powiedział tato
Poszłam do pokoju i odpaliłam laptopa, który był na łóżku i włączyłam facebook , twitter i gadu-gadu. Od razu wrzuciłam na fb i tt wpis „Plany na wakacje rozwiązane :D” .  Od razu się pojawiły wpisy gdzie. Ja na to tylko odpisałam jednym słowem „Londyn” I już nie patrzyłam kto co pisze. Żaneta była dostępna więc do niej napisałam na gg
*rozmowa na gg*
J: „Heej słońce”
Ż: „ No witam panią, o co dokładnie chodzi z Londynem ?”
J: „ Lecę z rodzicami do Londynu na zlot rodzinny i od razu zostajemy tam trochę”
Ż: „Wreszcie Twoje marzenie się spełni J, a czemu wcześniej nie mówiłaś, że masz tam rodzinę ?
J: „ Jutro Ci powiem, jak przyjdziesz mi pomóc się spakować :D”
Ż: „ Okeej, Okeej. To do jutra. Pa ;** „
J: „ Papatki ;*”
*koniec rozmowy na gg*
Była już 23:30, no trochę posiedziałam przy laptopie. Wyłączyłam wszystkie strony i zamknęłam laptopa i położyłam na biurko. Wzięłam piżamkę i poszłam się wykąpać. Po kąpieli umyłam zęby i poszłam do łóżka.
Obudziłam się przez dźwięk dzwoniącego telefonu. Wyciągnęłam go z pod poduszki. Na wyświetlaczu wyświetlił się numer Żanety. Odebrałam
- No hej słońce, o której przyjść ? – spytała od razu
- Hej – ziewnęłam – A która godzina jest ?
- No nie mów, że dopiero wstałaś! Jest już 12:40 ! – wydarła się do telefonu
- No to nie mówię Ci, że właśnie wstałam – powiedziałam a potem zaśmiałam się
- Idę do Ciebie. Za pół godziny masz być ubrana przynajmniej.
- No dobraaa – i znów ziewnęłam.
- Do zobaczenia! I nie zasypiaj ! – powiedziała i się rozłączyła
No to sobie pospałam – pomyślałam. Po woli wyszłam z łóżka i  pognałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i wyszłam. Wytarłam się i w ręczniczku poszłam do szafy. Wyciągnęłam bieliznę. Do tego szorty niebieskie, czerwoną bluzkę z ciasteczkowym  potworem. To ten niebieski potwór z bajki „Świat Elmo”. Ubrałam jeszcze czerwone conversy. Poszłam do kuchni, gdzie Żaneta zajadała się już naleśnikami, które zrobiła moja mama.
- Cześć – powiedziałam i usiadłam do stołu, mama podała mi naleśniki z nutellą a do tego sok świeżo wyciśnięty z marchewki. – Dzięki – powiedziałam do mamy.
- Nie ma za co – odpowiedziała – Żaneta pomożesz jej się spakować ?
- Oczywiście – odpowiedziała.
Zjadłam śniadanie i poszłam do pokoju się spakować. Miałam już zacząć jej opowiadać o tym wyjeździe do Londynu ale okazało się, że moja mama już jej powiedziała. Tak więc włączyłam album „Up  all night” One Direction. Żaneta tylko coś jęknęła, ale jej nie słuchałam. Poszłam wyciągnąć moją walizkę różową i zaczęliśmy pakować. Zajęło nam to 3 h ! Nagle mój telefon zaczął dzwonić. Podeszłam do niego i na wyświetlaczu ukazał się numer …

___________________________
Zapraszam na bloga koleżanki http://michaeljacksonlandia.bloog.pl/?ticaid=6ec3d

Rozdział 3


*W tym samym czasie oczami Żanety*
Boże, czemu ona taka musi być ? Ja z nią już nie wytrzymuje. Wiedziałam, że iść dziś z nią to błąd. Tak to był błąd, ale przesadziłam trochę.  Będę musiała ją jutro przeprosić, ale najpierw muszę trochę ochłonąć. Wyszłam już z galerii, gdy nagle potknęłam się o kamień i wylądowałam na ziemi, brudząc przy tym moje zielone rurki. Miałam już  się podnosić, gdy ktoś do mnie podbiegł i pomógł mi wstać
- Nic Ci się nie stało ? -  spytał chłopak, podając mi rękę bym mogła wstać. Wstając przyjrzałam mu się bardziej. To był Marek. Miałam razem z jego klasą wf i kiedyś przyszło mi razem z nim grać, bo dziewczyn było mało.
- Nie, chyba nie – powiedziałam. Chyba mnie nie poznał
- Czekaj, kojarzę Cię. Żaneta ? – Eh jednak poznał.
- Tak, cześć  Marek
I tak jakoś zaczęłam z nim rozmawiać. Zaoferował się, że odprowadzi mnie do domu. Szłam tak z nim i zapomniałam o mojej sprzeczce z Amelką. Cieszę się. No ale nie myślmy o niej mam teraz  fajne towarzystwo. Byliśmy już pod moim blokiem, gdy spytałam się czy nie wszedł by do mnie. Po chwili namysłu zgodził się. Zaprowadziłam go do mojego pokoju, gdzie miałam telewizor i poszłam zrobić popcorn i przynieść jakieś napoje. Marek czekał ciągle w pokoju i pisał z kimś smsy. Ja podeszłam do szafki obok telewizora i wyciągnęłam horror. Lubiłam tego rodzaju filmy. Zwłaszcza, gdy oglądałam je w towarzystwie. Marek skończył sms’ować  a ja usiadłam delikatnie opierając się o niego. Muszę przyznać od pewnego czasu podobał mi się. On mnie przyciągnął bliżej i dalej normalnie oglądaliśmy. W pewnym momencie Marek przybliżył się do mnie i zaczął delikatnie całować. Odwzajemniłam ten pocałunek. Chciał chyba czegoś więcej, ale ja się na to nie zgodziłam.
- Marek, ja nie jestem jeszcze na to gotowa.
- Dobrze poczekam – powiedział całując mnie w czoło i dalej oglądaliśmy.
Film jednak długo już nie potrwał, bo po 30 minutach się skończył, a Marek musiał iść do domu. Obiecał mi jednak, że nie długo się spotkamy….
*Zakończenie roku szkolnego oczami Amelii*
Z Żanetą się pogodziłam poznałam jej CHŁOPAKA Marka. Tak spytał się jej czy zostanie jego dziewczyną tydzień po ich poznaniu. Żaneta widać, że się wreszcie zakochała. Ja z Natanem spotkałam się 2 razy, bo potem pojechał do Londynu tam gdzie mieszka. Tu był tylko w odwiedzinach u rodziny. Obiecałam sobie, że jak będę w Londynie to się spotkamy. Oboje tego chcieliśmy. Dobra, trzeba się zbierać, bo trzeba iść na zakończenie roku szkolnego. Ubrałam się w (białą bokserkę do tego  czarną  dopasowaną spódnicę z wysokim stanem i do tego szpilki). Byłam osobą raczej średniego wzrostu, czyli około 161 cm. Więc 5 centymetrowe szpilki mi nie zaszkodzą. W szkole byłam raczej jedną z tych niższych. Podeszłam do lustra i zrobiłam sobie delikatny makijaż, włosy spięłam do tyłu dwiema wsuwkami. Zeszłam do kuchni po drodze zabierając swoją torebkę. Mama zrobiła mi płatki z mlekiem. Szybko je zjadłam i poszłam na zakończenie. Przy szkole czekała już Żaneta i Marek trzymający się za ręce. Przywitałam się z nimi i weszliśmy do auli gdzie miało się odbyć zakończenie roku.  Nasza zakochana para musiała się rozłączyć, bo trzeba było usiąść klasami. Zaczęło się …

Skończyło się. Dostałam moje upragnione świadectwo. Miałam średnią 4,8. Nie jest źle. Zawsze dobrze się uczyłam i jeszcze nigdy nie miałam niższej średniej. Klasa pożegnała się z naszą wychowawczynią i poszliśmy  Naszą paczką na pucharki lodowe, jak co roku.
- Jakie plany na wakacje ? – spytałam
- Ja jadę z rodzicami do Turcji. – powiedziała Klaudia
- Ja z Asią, Jurkiem i jeszcze jakimiś ich znajomymi nad jezioro . – powiedziała Iza
- A ja chcę spędzić wakacje z moją Żanetką – powiedział Marek i ja pocałował.
- Awww – zawołałyśmy. A oni się zaśmiali.
- A Ty gdzie spędzasz wakacje ? – spytała Klaudia
- Zobaczymy – zaśmiałam się. Właśnie dziś rodzice mieli mi przekazać plany na wakacje.
Dokończyliśmy desery i udaliśmy się do swoich domów. Weszłam a rodzice o dziwo byli w domu. Prosili bym przyszła zaraz. A ja odpowiedziałam, że za chwilę się pojawię. Poszłam do pokoju. Po czym udałam się do  łazienki i zmyłam mój makijaż i związałam włosy w koński ogon. Ściągnęłam ubrania i w bieliźnie podeszłam do szafy. Łazienkę miałam w pokoju więc mogłam sobie na to pozwolić. Ubrałam szare szerokie dresy a do tego zieloną bokserkę. Ubrałam jeszcze stopki i naciągnęłam na nogi moje Adidasy. Zeszłam do rodziców.
- Co chcieliście mi powiedzieć ? – spytałam. O zakończenie się nie pytali, bo już wcześniej im je pokazałam.
- Dostaliśmy zaproszenie na zlot naszej rodziny – zaczęła mama. – Który odbędzie się w ……   

środa, 8 sierpnia 2012

Rozdział 2


*Oczami  Amelii*
Zaciągnęłam Żanetę do… Centrum Handlowego! Już od paru tygodni miałam przyjść do Claires’a po dodatki z One Direction. Mamusia w końcu dała mi na to pieniądze J  Gdy moja koleżanka zauważyła do jakiego sklepu ją prowadzę zatrzymała się
- Ej no, miało nie być One Direction! – oburzyła się
- No proszę Cię. Mama mi w końcu dała pieniądze na tą torbę z 1D. – próbowałam ją przekonać by weszła ze mną. – Tylko to kupię i wychodzimy do H&M – zrobiłam maślane oczy
- Dobra, ale bierzesz tylko torbę i prosto do kasy! – powiedziała z podniesionym głosem
- Dzięki! – powiedziałam przytulając ją
Weszłyśmy do sklepu, a tu w tle piosenka One Direction "One Thing" Żaneta wiedziała czyjego zespołu to piosenka. Jej mina była nie do odgadnięcia… Czyżby spodobał jej się ten zespół?!? Czy po tylu moich przekonaniach udało mi się ? Jeśli tak to wreszcie będę miała z kim o nich pogadać ! Jak to by było fajnie. Tak jak w moim śnie, siedzimy razem nad rzeką i wzdychamy na widok tych Bogów!
- Żaneta czy mi się zdaję czy Tobie ta piosenka się podoba ? – spytałam podejrzliwie
- No nawet fajna, ale to tylko piosenka. Oni robią z siebie jakieś wielkie gwiazdy, a wcale nimi nie są..- dała swoją wypowiedź… Masakra jaka ona długa…
- Aaaa wreszcie! Tyle czasu Cię przekonuję do nich! To jest połowa sukcesu! Lubisz ich piosenki, to i ich polubisz!
- Nie jaram się One Direction i to sobie zapamiętaj – powiedziała, a ja posmutniałam
- To po co mówisz, że piosenka Ci się podoba ?? – spytałam
- A weź! Idę do domu – powiedziała i poszła…
Jak zwykle… Zawsze jak jej coś nie pasuje to idzie do domu. No czyli na zakupy muszę iść  sama. Podeszłam do stoiska gdzie są dodatki z One Direction. Wybrałam torbę przez ramię do tego zestaw długopisów. Podeszłam do kasy i kupiłam owe produkty. Później poszłam na małe zakupy. Kupiłam czerwone, niebieskie, beżowe rurki, pare koszulek w paski, 3 bokserki: białą, czarną i czerwoną. Bejsbolówkę czerwoną  i granatową, 2 pary szortów i 3 krótkie spódniczki. Dobrze, że mama mi dała więcej pieniędzy, bo by było źle. Wyszłam z centrum handlowego i poszłam do budki z lodami i wzięłam swoje ulubione truskawkowe. Szłam, gdy nagle jakiś chłopak wpadł na mnie i mój deser wylądował na jego koszulce.
- Przepraszam nie chciałam – powiedziałam ściągając z jego koszulki resztki mojego deseru
- Nic nie szkodzi, to ja na Ciebie wpadłem – powiedział pomagając mi wstać  z ziemi, na której wylądowaliśmy. – Jestem Natan
- No, ale to ja się zagapiłam. – powiedziałam – Amelia miło mi.
- Mnie również miło. Choć wolałbym w inny sposób Cię poznać – powiedział uśmiechając się
- To może wybierzemy się na spacer ? – spytałam, a on popatrzył się na moje torby. – Oczywiście najpierw zaniosę te torby.
- To może podasz mi swój numer i się dogadamy co do spotkania – powiedział wyciągając telefon. Ja również wyciągnęłam go
- To wpisz mi się – podałam mu telefon a on mi swój. Oddaliśmy sobie telefony. – To mam nadzieję do szybkiego zobaczenia. 
- Pa – powiedział i odszedł, co ja również uczyniłam. 

wtorek, 7 sierpnia 2012

Rozdział 1


*Oczami Żanety*

Jest czerwiec i postanowiłyśmy pójść z Amelią nad rzekę. Wzięłyśmy  koc  aby na czymś usiąść i aparat aby zrobić sobie sesje zdjęciową. Po drodze Amelia cały czas przynudzała tylko o tym zespole, jak on w  ogóle się nazywał? One Direction czy jakoś tak. W każdym bądź razie ja za nimi nie przepadałam i tyle, ale nie będę jak to mówią zabierać dziecku zabawki wiec słuchałam co ona tam bredzi.
-Oni są tacy słodcy, a Zayn to mój najukochańszy członek zespołu!-ciągle to samo.
-Zamknij się, nie ma innych tematów tylko ten głupi zespół!-wydarłam się w końcu na nią bo miałam dość jej paplaniny.
-Ale……-powiedziała i zamilkła.
No tak byliśmy już nad rzeką, więc do wody!!!!!!!! Niedługo wakacje, wiec można poszaleć.
-Nie mam ochoty na twoje kąpiele.-powiedziała Amelia.
-Ale co się stało? Zawsze lubiłaś kąpać i moczyć się w rzece!-bardzo się zdziwiłam, bo taka była prawda.
Ale w ty samym momencie zauważyłam, że coś jest nie tak i podeszłam do niej. -O nie!- krzyknęłam bo zobaczyłam jak czyta jakąś gazetę. Wiedziałam już co to może oznaczać- wpisy o jej ulubionym zespole. Ciągle mnie to wkurzało, bo gadka była tylko o nich i o niczym więcej.
-Idę, nic tu po mnie, widzę że tylko ja tutaj żyje rzeczywistością nikt więcej.-powiedziałam.
-No co ty już obraza na wszystko co się rusza?- gniewnym głosem zapytała wielka fanka z która byłam w tym miejscu.
-No sorki, ale ja tu przyszłam odpocząć od tego wszystkiego ale widzę że do nikogo to nie dociera!-rzuciłam odchodząc.
Przez cały wieczór myślałam o tym jak ją za to przeprosić, ale moment- ja! Za co ja mam ją przepraszać? W końcu to ona zaczęła ja tylko chciałam dobrze.
Następnego dnia o 11:30 zadzwonił mój domofon. Odebrał tato i przyszedł mnie poinformować ze to do mnie. Podeszłam i usłyszałam głos Amelii.
-Choć na dwór proszę!
-Ale nie będzie tekstów typu „ale oni są tacy czy owacy” ?- zapytałam.
-Nie, oczywiście że nie-odpowiedziała szybko.
- Dobra idę – uległam
Wyszłam z domu i poszłam za Amelką do …

______________________________________
Rozdział napisany przez moją koleżankę!!! Liczę na komentarze!

Prolog



Jest ciepły słoneczny dzień. Siedzę nad rzeką Odrą wraz ze swoją koleżanką  Żanetą. W tle leci album One Direction – Up all night. Właśnie oglądamy gazetę „Bravo” gdzie jest artykuł o nich. Boże jak ja bym chciała ich spotkać – pomyślałam. Żaneta razem ze mną wzdychała na ich widok. Cały czas ich obgadywaliśmy. A ja ciągle krzyczałam „ Zayn Malik musi być moim chłopakiem” szkoda, że to się nigdy nie stanie on jest w Londynie, a ja w Polsce we Wrocławiu… Taak fajnie by było pojechać na wakacje do kraju tych Bogów. Jest czerwiec  i właśnie nie poszłyśmy znów na lekcje. Mama będzie się znów darła, że  nie poszłam do szkoły, to już 3 raz w tym tygodniu, a jest dopiero czwartek. Żaneta jest w tym tygodniu pierwszy raz na wagarach. Nie chce mieć w domu problemów.
Otwieram środek gazety, jest tam oczywiście ich plakat wyrywam go i całuję Zayn’a w usta i mówię „ Zayn chciałabym być twoją dziewczyną”…. Budzę się. To był tylko sen. Ale jaki piękny Żaneta razem ze mną wzdychała na widok One Direction. Szkoda, że to nie rzeczywistość…

______________________________________________________________________________
Jest prolog.... według mnie taki sobie. Liczę na komentarze!!

Bohaterowie




Amelia - siedemnastoletnia polka, która mieszka we Wrocławiu. Uwielbia koszykówkę, którą trenuje wraz ze swoją koleżanką Żanetą. Kocha jeść marchewki i lubi dbać o swój wygląd Od jakiegoś czasu interesuje się Brytyjsko-Irlandzkim zespołem „One Direction”. Jej koleżanka nie lubi tego zespołu, a Amelia próbuje ją do tego przekonać.


Żaneta – koleżanka Amelii, która ma siedemnaście lat. Również jest z Wrocławia. Lubi rysować i śpiewać różne cover’y. Nie może pojąć co Amelia widzi w zespole 1D. Może po przekonaniach koleżanki przekona się do tego zespołu ?

ONE DIRECTION
Niall Horan, Zayn Malik, Liam Payne, Harry Styles, Louis Tomlinson



Hej

Hej. Jestem Sylwia i wraz z koleżanką będziemy prowadzić bloga o One Direction.
Chciałabym, ,żeby blog był komentowany, bo jednak jest trochę przy tym pracy. Liczę na Wasze komentarze. W najbliższym czasie na blogu pojawi się jakaś notka.
Pozdrawiam ;*