piątek, 10 sierpnia 2012

Rozdział 5


Podeszłam do niego, a na wyświetlaczu ukazał się numer Natana. Ciekawe co chciał… Odebrałam
- Halo ? – powiedziałam
- No cześć Amela tu Natan. Kiedy będziesz w Londynie ?
- Hej. Za dwa dni mam lot.
- To super. Czyli  mam rozumieć, że się spotkamy ? – spytał
- Jeśli będziesz chcieć – zaśmiałam się – Będę tam dwa tygodnie.
- No to się zdzwonimy. Pa
- Pa – i się rozłączyłam
Gadałam jeszcze trochę z Żanetą po czym moja mama zawołała nas na obiad. Zrobiła krokiety z serem i pieczarkami. Były pyszne. Po obiedzie posprzątałyśmy, po czym udałyśmy się do salonu gdzie włączyliśmy komedię „Żona na niby”. Oglądałyśmy ją już tyle razy a ciągle nam się nie nudzi. Mama przyszła do nas z popcornem  i innymi przekąskami i razem z nami oglądała. Po skończonym filmie przyszedł tato z pracy więc ja z Żanetą poszłyśmy do mojego pokoju. Poprosiłam ja by u mnie zanocowała. Ona tylko zadzwoniła do rodziców i spytała się o zgodę. Oni zgodzili się natychmiastowo. Na szczęście ubrań nie musiała przynosić, bo miała u mnie swoją szafkę tak samo jak ja u niej. Przyjaciółka poszła się umyć, a ja w tym czasie poszłam do rodziców oznajmić im, że ona u mnie nocuje i że robimy sobie noc filmową. Poszłam jeszcze do kuchni, wzięłam dużo słodyczy i przenośną lodówkę gdzie włożyłam napoje gazowane. Obrałam jeszcze miskę moich kochanych marchewek po czym poprosiłam tatę by mi pomógł zanieść rzeczy. Gdy weszłam do pokoju Żaneta była już w łóżku z laptopem na kolanach. Tato położył przekąski na stoliku. Wyszedł życząc nam dobrej nocy po czym zamknął drzwi.
- Wybrałaś już film ? – spytałam
- Tak, obejrzymy wszystkie części „Dziewczyny z drużyny” – powiedziała – Jest ich pięć, ale coś mi się zdaję, że tylko trzy uda nam się obejrzeć.
Włączyłam film na laptopie i usiadłam wygodnie obok Żanety. Tak jak mówiła zasnęłyśmy przy końcówce trzeciej części….
Obudziła mnie ubrana już koleżanka. Mówiąc, że jest 15 godzina. No ładnie. Tak to jest jak się filmy ogląda do 5:15…. Poszłam szybko pod prysznic. W ręczniku wyszłam z pokoju, gdzie na łóżku był naszykowany dla mnie strój. Wzięłam go i poszłam do łazienki. Ubrałam czarne rurki, różowy podkoszulek, a na to niebieską bluzkę a’la motyl. Na nogi założyłam czarne balerinki. Włosy tylko rozczesałam i wyszłam z łazienki. Poszłyśmy na śniadanio-obiad do kuchni. Mama zrobiła pizzę. Przy rozmowie zjadłyśmy po czym przyszedł czas na pożegnanie, ponieważ jutro o 7 rano mamy samolot. Postanowiłam, że ją odprowadzę. Po drodze poszłyśmy do kiosku. Kupiłam fan-club, popcorn, twist i bravo girl bo były nowe. Powolnym krokiem zaszłyśmy pod jej dom.
- Będę tęsknić. – powiedziałam
-Ja też – odpowiedziała mi po czym mocno mnie przytuliła. Popłakałam się. Nigdy tak daleko nie wyjeżdżałam bez niej.  – Napisz jak będziesz miała czas
- Obiecuję
Jeszcze raz się przytuliłyśmy po czym poszłam do domu. Powolnym krokiem…. Do domu dotarłam o 21:15. Szybko ten czas minął. Tato powiedział, żebym pokazała mu walizkę, żeby mógł ją zabrać i kazał mi naszykować sobie bagaż podręczny i strój na jutro. Weszłam do pokoju a za mną tata. Dałam mu walizkę. Wyszedł. Ja się wykąpałam i umyłam włosy po czym poszłam do pokoju naszykować rzeczy. Położyłam się na łóżku i usnęłam…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz