wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 7


A moim ukazał się sam LOUIS TOMLINSON!! Zgon na miejscu! Czy to jest syn cioci Jay?!!? Amela zachowuj się normalnie, nie zrób z siebie debilki! – powtarzałam sobie w myślach.
- Cześć Louis – powiedziała moja mama.
- Cześć ciociu, cześć wujku – powiedział i się z nimi przywitał. – Amelia ale Ty się zmieniłaś. Jak ostatnio oglądałem nasze zdjęcia z dzieciństwa to miałaś 2 latka…
- Heej – powiedziałam nieśmiało.
- Tylko tak się  ze mną przywitasz ? – spytał i zrobił smutną buźkę
- Sorki, ale ja nawet nie wiedziałam, że jesteś moją rodziną. Więc czego Ty ode mnie oczekujesz? – spytałam trochę ironicznie
- To twoja mama nic Ci nie mówiła ? – spytał zszokowany – Nie widziałaś zdjęć z dzieciństwa ?
- Nie. – powiedziałam – Ja nawet nie wiedziałam, że tu mam rodzinę. Dowiedziałam się wczoraj.
- Nie ciekawie. – powiedział. Zrobiło mi się gorąco więc rozpięłam mój sweter, który ciągle miałam zapięty i ściągnęłam go. – Ty masz paski! Tylko ja mogę mieć paski! – krzyczał
- No chyba nie – powiedziałam trochę wkurzona
- Tak! Bo ja tak powiedziałem – powiedział
- A ja nie będę się słuchała Louisa Tomlisona!
- Masz się mnie słuchać ! Jestem starszy a poza tym ja wymyśliłem modę na czerwone rurki i białą bluzkę w paski! – krzyczał
- No to co ? Prawie każdy tak chodzi ubrany? I Ty wszystkim będziesz rozkazywał? Bo co ? Bo jesteś członkiem zespołu Brytyjsko-Irlandzkiego One Direction ??
- Tak – powiedział szybko – Czekaj… Czyli Ty jak weszłaś wiedziałaś kim jestem tylko nie wiedziałaś, że jestem twoim kuzynem ?
- No taak. A myślałeś, że skąd wiem, że jesteś gwiazdą ??
- Ty jesteś moją fanką – krzyczał
- Lou! Amelka! Czemu tak krzyczycie ? –pytał mój tato
- Louis się kłóci, bo Am ma paski – powiedziała ciocia – Louisku, ale wiesz, że jej ładniej jest w paskach niż tobie ?
- I jeszcze Ty przeciw mnie ? – spytał się Jay. Po czym poszedł do góry, za pewno po siostry, bo potem było tylko słychać „Chodźcie na dół, już przyjechali”
Po chwile zeszły dziewczynki. Lotti, Fizzy i bliźniaczki Pheobe i Daisy. Wiedziałam, jak się nazywają, bo kojarzyłam je z zdjęć  na fb. Pheobe chyba nawet miałam w znajomych J  Przywitałam się, po czym poszłam do taty rodzeństwa, bo z nim się jeszcze nie witałam. Przywitałam się z wujkiem Markiem. Po czym udaliśmy się wszyscy do jadalni na obiad. Ciocia zrobiła placki ziemniaczano-marchwiowe. Po prostu pychota! Do popitki dla „młodzieży” sok marchwiowy! Boże, jak ja kocham marchewki i wszystko z nimi związane! Nasi rodzice dostali wino czerwone. Po skończonym obiedzie   udałam się z Louisem po walizki do auta. Zabrałam swoją walizkę, laptopa i torbę podręczną a Lou mocował się z walizkami rodziców. Weszliśmy schodami do góry a potem kuzyn pokazał mi mój pokój. Był on obok jego. A moi rodzice mieli sypialnie obok jego rodziców.  Powiedziałam, że pójdę się rozpakować i odświeżyć. Dowiedziałam się, że niestety łazienkę będę musiała dzielić z nim…. Grrr. No ale nie mogę marudzić. Weszłam do pokoju a moim oczom ukazał się taki pokój. Był śliczny…  Na wprost łóżka były drzwi do mini garderoby. A kawałek dalej jeszcze jakieś drzwi. Położyłam walizki. I powolnym krokiem podeszłam i otworzyłam drzwi. Był tam korytarzyk i jakieś drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam łazienkę którą dzieliłam z Lou. Wyszłam z niej i poszłam jeszcze do jednych drzwi. Otworzyłam je delikatnie. Był to jak mi się zdaje pokój Lou. Zauważył mnie.
- Byłaś ciekawa co się kryję, za drzwiami ? –spytał z uśmieszkiem
- No tak jakby – powiedziałam trochę zakłopotana. – Dobra, ja idę się odświeżyć i rozpakować.
- Zawołaj mnie jak się odświeżyć, to pomogę Ci się rozpakować – powiedział z uśmiechem.
- Dobra.
Poszłam do torby i wyciągnęłam dresy i jakąś koszulkę z krótkim rękawem. Wzięłam jeszcze potrzebne rzeczy i poszłam do łazienki. Na półce były ręczniki z karteczką  „Dla Amelki” uśmiechnęłam się. Wzięłam prysznic i ubrałam się. Kosmetyczkę zostawiłam w łazience. Poszłam do pokoju. Ubrania włożyłam do kosza na pranie, który był w pokoju i poszłam do pokoju Lou. Bez pukania weszłam delikatnie otwierając drzwi. Rozmawiał przez telefon.
- No Zayn, nie mogę Ci wysłać jej zdjęcia! Ja nawet takich nie posiadam. Jutro się poznacie, bo zabieram ją do Londynu – powiedział i uśmiechnął się. Trzeba mu przerwać tą dyskusje.
- Lou, jak chcesz to przyjdź do mnie do pokoju – powiedziałam, a on zszokowany odłożył telefon szybko….

__________________________
Fajnie, że wchodzicie, ale miło by było jakby ktoś skomentował....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz