środa, 8 sierpnia 2012

Rozdział 2


*Oczami  Amelii*
Zaciągnęłam Żanetę do… Centrum Handlowego! Już od paru tygodni miałam przyjść do Claires’a po dodatki z One Direction. Mamusia w końcu dała mi na to pieniądze J  Gdy moja koleżanka zauważyła do jakiego sklepu ją prowadzę zatrzymała się
- Ej no, miało nie być One Direction! – oburzyła się
- No proszę Cię. Mama mi w końcu dała pieniądze na tą torbę z 1D. – próbowałam ją przekonać by weszła ze mną. – Tylko to kupię i wychodzimy do H&M – zrobiłam maślane oczy
- Dobra, ale bierzesz tylko torbę i prosto do kasy! – powiedziała z podniesionym głosem
- Dzięki! – powiedziałam przytulając ją
Weszłyśmy do sklepu, a tu w tle piosenka One Direction "One Thing" Żaneta wiedziała czyjego zespołu to piosenka. Jej mina była nie do odgadnięcia… Czyżby spodobał jej się ten zespół?!? Czy po tylu moich przekonaniach udało mi się ? Jeśli tak to wreszcie będę miała z kim o nich pogadać ! Jak to by było fajnie. Tak jak w moim śnie, siedzimy razem nad rzeką i wzdychamy na widok tych Bogów!
- Żaneta czy mi się zdaję czy Tobie ta piosenka się podoba ? – spytałam podejrzliwie
- No nawet fajna, ale to tylko piosenka. Oni robią z siebie jakieś wielkie gwiazdy, a wcale nimi nie są..- dała swoją wypowiedź… Masakra jaka ona długa…
- Aaaa wreszcie! Tyle czasu Cię przekonuję do nich! To jest połowa sukcesu! Lubisz ich piosenki, to i ich polubisz!
- Nie jaram się One Direction i to sobie zapamiętaj – powiedziała, a ja posmutniałam
- To po co mówisz, że piosenka Ci się podoba ?? – spytałam
- A weź! Idę do domu – powiedziała i poszła…
Jak zwykle… Zawsze jak jej coś nie pasuje to idzie do domu. No czyli na zakupy muszę iść  sama. Podeszłam do stoiska gdzie są dodatki z One Direction. Wybrałam torbę przez ramię do tego zestaw długopisów. Podeszłam do kasy i kupiłam owe produkty. Później poszłam na małe zakupy. Kupiłam czerwone, niebieskie, beżowe rurki, pare koszulek w paski, 3 bokserki: białą, czarną i czerwoną. Bejsbolówkę czerwoną  i granatową, 2 pary szortów i 3 krótkie spódniczki. Dobrze, że mama mi dała więcej pieniędzy, bo by było źle. Wyszłam z centrum handlowego i poszłam do budki z lodami i wzięłam swoje ulubione truskawkowe. Szłam, gdy nagle jakiś chłopak wpadł na mnie i mój deser wylądował na jego koszulce.
- Przepraszam nie chciałam – powiedziałam ściągając z jego koszulki resztki mojego deseru
- Nic nie szkodzi, to ja na Ciebie wpadłem – powiedział pomagając mi wstać  z ziemi, na której wylądowaliśmy. – Jestem Natan
- No, ale to ja się zagapiłam. – powiedziałam – Amelia miło mi.
- Mnie również miło. Choć wolałbym w inny sposób Cię poznać – powiedział uśmiechając się
- To może wybierzemy się na spacer ? – spytałam, a on popatrzył się na moje torby. – Oczywiście najpierw zaniosę te torby.
- To może podasz mi swój numer i się dogadamy co do spotkania – powiedział wyciągając telefon. Ja również wyciągnęłam go
- To wpisz mi się – podałam mu telefon a on mi swój. Oddaliśmy sobie telefony. – To mam nadzieję do szybkiego zobaczenia. 
- Pa – powiedział i odszedł, co ja również uczyniłam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz