poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Rozdział 8!


- Lou, jak chcesz to przyjdź do mnie do pokoju – powiedziałam, a on zszokowaniu odłożył telefon szybko. Poszłam do pokoju, a on za mną
- Długo stałaś w drzwiach mojego pokoju ? – spytał
- Nie, chwilkę. Przepraszam, że nie zapukałam.
- Nie no spoko. Kumpel dzwonił. Pojedziesz jutro ze mną do Londynu (Jesteśmy w domu rodzinnym 
Lou)?- spytał 
- No nie wiem…. – powiedziałam, ale w głębi ciała tak już byłam podekscytowana, że chciałam wykrzyczeć, że chcę
- No proszę – zrobił maślane oczy
- Dobra, tylko pomóż mi się rozpakować.
Oczywiście zgodził się. Wziął moją wielką walizkę i zaciągnął ją do garderoby. Rozpakowywanie zajęło nam 3 godziny, przez to, że Lou co w paski chciał mi ciągle zabierać! No po prostu masakra. Ale w końcu powiedziałam mu, że jak mi zabierze mi jakąś bluzkę to ja mu zabiorę jego. A on na to, że nie mam prawa mu niczego zabierać, bo to jego bluzeczki w paseczki, a ja mam szczęście, że w ogóle pozwala mi je nosić. A ja ciągle się z niego śmiałam. Po skończonej pracy zeszliśmy na kolacje. Ciocia zrobiła kanapki. Było też parę z marchewką. Szybko nałożyłam sobie 2 kanapeczki z marcheweczką. Lou usiadł naprzeciw mnie i nałożył sobie pozostałe dwie kanapki z tym cudownym warzywem.
- Mamo czemu zrobiłaś tak mało  ?  spytał 
- Zrobiłam tyle co zwykle z marchewkami. Ktoś musiał już je sobie wziąć – zaśmiała się ciocia. Lou popatrzył na mnie i już wiedział, że to ja.
- Jak mogłaś zabrać je?! – krzyczał – Ty jesteś jak mój sobowtór, moja siostra!
Zaśmialiśmy. To nie możliwe bym była jego siostrą. Nawet nie jestem do niego podobna. Resztę kolacji rozmawialiśmy głównie o mojej szkole. Jak powiedziałam jaką miałam w tym roku średnią oni, a w szczególności Lou dziwnie na mnie się popatrzyli. Oczywiście moi rodzice się tylko zaśmiali. Potem ja trochę kuzynostwo wypytałam o oceny. Dziewczyny nawet dobrze się uczyły. Ale Lou?! Nigdy nie miał wyższej średniej niż 4,6! To chyba dlatego się tak dziwnie na mnie patrzył :D Wyszłam tu na kujona. Po skończonej kolacji chciałam pomóc cioci, ale ona powiedziała, żebym pobawiła się trochę z bliźniaczkami. Poszłam do ich pokoju. Okazało się, że całe rodzeństwo się tam zebrało i mieli włączone karaoke. Obecnie śpiewały bliźniaczki. Weszłam do pokoju, a Lou się cieszył, że wreszcie będzie miał z kim śpiewać. 
- Ale ja nie umiem śpiewać! – krzyczałam
- Ja też – powiedziała Fizzy. Taa jasne siostra sławnego piosenkarza nie umie śpiewać.
- Dobra Lou, Am teraz wy – powiedziała Lotti – Jaką chcecie piosenkę ? Może coś z Lou coverów ?
- I gotta feeling – powiedzieliśmy razem.
- Hahahha – zaśmiały się dziewczynki.
- Okeeej.
Zaczęliśmy śpiewać. Najpierw śpiewał Louis, boże jak on zajebiście śpiewa na żywo. Teraz przyszło na mnie.
- A feeling (Woohoo)
That tonight’s gonna be off good night
That tonight’s gonna be off good night
That tonight’s gonna be off good good night – potem znów Lou  i znów ja
- I know that we’ll have a ball
If we get down
And go out
And just loose it all
I feel stressed out
I wanna let it go
Let’s go way out spaced out
And loosing all control – później Lou. Dalej śpiewaliśmy razem J
- Jezu i Ty mówisz, że nie umiesz śpiewać! – krzyczała Lotti
- No bo nie umiem – powiedziałam
- Córcia, Ty umiesz śpiewać – powiedziała mama. Dopiero teraz odwróciłam się  w stronę drzwi. Stali tam wszyscy.
- Mam pomysł – krzyknął Lou, po czym wybiegł z pokoju z telefonem w ręce.
* Oczami Lou*
Boże jaki ona ma piękny głos! To trzeba wykorzystać! Wybiegłem szybko z pokoju z telefonem w ręce. Zadzwonię do chłopaków by zamówili jutro studio nagraniowe. Ona musi nagrać jakiś cover! Później wrzucę go na youtube.com i na pewno komuś się spodoba. Może nagra jakiś hit ? Zobaczymy…
 _______________________________________
Hej! Zapraszam do komentowania i czytania!

1 komentarz: