*Oczami Żanety*
Jest czerwiec i postanowiłyśmy pójść z Amelią nad rzekę. Wzięłyśmy koc aby na czymś usiąść i aparat aby zrobić sobie sesje zdjęciową. Po drodze Amelia cały czas przynudzała tylko o tym zespole, jak on w ogóle się nazywał? One Direction czy jakoś tak. W każdym bądź razie ja za nimi nie przepadałam i tyle, ale nie będę jak to mówią zabierać dziecku zabawki wiec słuchałam co ona tam bredzi.
Jest czerwiec i postanowiłyśmy pójść z Amelią nad rzekę. Wzięłyśmy koc aby na czymś usiąść i aparat aby zrobić sobie sesje zdjęciową. Po drodze Amelia cały czas przynudzała tylko o tym zespole, jak on w ogóle się nazywał? One Direction czy jakoś tak. W każdym bądź razie ja za nimi nie przepadałam i tyle, ale nie będę jak to mówią zabierać dziecku zabawki wiec słuchałam co ona tam bredzi.
-Oni są tacy słodcy, a Zayn to mój najukochańszy członek
zespołu!-ciągle to samo.
-Zamknij się, nie ma innych tematów tylko ten głupi
zespół!-wydarłam się w końcu na nią bo miałam dość jej paplaniny.
-Ale……-powiedziała i zamilkła.
No tak byliśmy już nad rzeką, więc do wody!!!!!!!! Niedługo
wakacje, wiec można poszaleć.
-Nie mam ochoty na twoje kąpiele.-powiedziała Amelia.
-Ale co się stało? Zawsze lubiłaś kąpać i moczyć się w
rzece!-bardzo się zdziwiłam, bo taka była prawda.
Ale w ty samym momencie zauważyłam, że coś jest nie tak i
podeszłam do niej. -O nie!- krzyknęłam bo zobaczyłam jak czyta jakąś gazetę.
Wiedziałam już co to może oznaczać- wpisy o jej ulubionym zespole. Ciągle mnie
to wkurzało, bo gadka była tylko o nich i o niczym więcej.
-Idę, nic tu po mnie, widzę że tylko ja tutaj żyje
rzeczywistością nikt więcej.-powiedziałam.
-No co ty już obraza na wszystko co się rusza?- gniewnym
głosem zapytała wielka fanka z która byłam w tym miejscu.
-No sorki, ale ja tu przyszłam odpocząć od tego wszystkiego
ale widzę że do nikogo to nie dociera!-rzuciłam odchodząc.
Przez cały wieczór myślałam o tym jak ją za to przeprosić,
ale moment- ja! Za co ja mam ją przepraszać? W końcu to ona zaczęła ja tylko
chciałam dobrze.
Następnego dnia o 11:30 zadzwonił mój domofon. Odebrał tato
i przyszedł mnie poinformować ze to do mnie. Podeszłam i usłyszałam głos
Amelii.
-Choć na dwór proszę!
-Ale nie będzie tekstów typu „ale oni są tacy czy owacy” ?-
zapytałam.
-Nie, oczywiście że nie-odpowiedziała szybko.
- Dobra idę – uległam
Wyszłam z domu i poszłam za Amelką do …
______________________________________
Rozdział napisany przez moją koleżankę!!! Liczę na komentarze!
Do...? No gdzie? xD Taaa, ja tak potrafię godzinami o Rybaku gadać xD
OdpowiedzUsuńOj Kasia... dowiesz się jeśli będziesz czytać ;P
Usuń